Apple, czy z ludzką twarzą?
BzArEx | styczeń 14, 2009 | 21:33Kiedyś dawno Apple miało wyłącznie garstkę najwierniejszych fanów. Później przyszedł Steve Jobs i powiedział, że to dobrze jest myśleć inaczej. Narodziły się nowe idee komputerów dla przeciętnego Johna Smitha. Firma powoli zyskiwała nowych zwolenników. Jabłuszko z tego okresu było według wielu inne bardziej nastawione na jakość i na dawnych klientów. Ale na pewno nie była to firma o masowym charakterze produkcji.
Czasy się zmieniły, okazało się, że iPod działa również z PC. Więc firma zwiększała sprzedaż. Jednak to raczej nie wzbudzało żadnych kontrowersji. No może poza porzuceniem FireWire jako sposobu przesyłu MP3.
A po kolejnym przełomie w świecie szeroko rozumianej technologii wszystko się zmieniło. Pojawienie się iPhone było czymś czego rynek potrzebował. Był to pierwszy telefon z dobrze wykonanym interfejsem dotykowym, który wciąż jest niedoścignionym wzorcem w swej prostocie!
W tej łyżce miodu była, a może nadal jest łyżka dziegciu (może nawet nie jedna…). Ot na przykład z góry narzucona funkcjonalność, która pomimo możliwości jest na razie mało rozbudowywana. Wybawieniem mało być pojawienie się SDK, oficjalnych narzędzi programistycznych, które były zapowiadane jako takie same jak te z których korzystają macierzyści programiści Apple.
Jednak znów autoryzacja w AppStore i jednak nieco ograniczone SDK wywołały falę sprzeciwu, nieco zbyt rozdmuchaną, ale jednak. Czasem zniknęła (jakaś) aplikacja (pomijam fakt, że to przez umowy biznesowe z AT&T). Czy czasem czegoś w ogóle nie dopuszczono.
Pamiętacie może niejasną aferę z Operą Mini, sama aplikacja wg mnie może powstać (nie jest przeglądarką a klientem wyślij, serwer Opery, strona WWW, serwer Opery, my. Jednak czy ta aplikacja w ogóle została wysłana no nie do końca jest to jasne…
Pewnie przeczytaliście już, że Apple postanowiło nieco uwolnić rynek przeglądarek iPhone, ale nie wydaje mi się żeby (jeszcze) mogły powstać mobilne wersje Firefoxa czy innej Opery. A to dlatego, że nadal programiści są „ograniczeni” do WebKita.
Ostatnie przykłady pokazują, że nic nie jest wieczne, Jabłuszko potrafi słuchać. Ale nie najlepiej u niego z zapłonem. Więc czy rzeczywiście wszystko wg Was nadal zmierza ku gorszemu i mniej otwartemu?






